Dorównywanie kolegom
Obserwacje na temat odmiennego etosu różnych szkół pochodzą od kolejnego autora. Przyjechał on do Australii mając 12 lat i od razu znalazł się w środowisku sąsiedzkim i uczniowskim „gdzie z trudnością odnaleźć można było cudzoziemca nie mogącego porozumieć się po angielsku". Z tego też powodu w miejscowej szkole nie czyniono mu żadnych ulg, lecz oczekiwano, że w miarę swoich możliwości będzie starał się dorównać reszcie, młodszych od niego o cztery lata, kolegów. Ze sporą dozą udręki opisuje on reakcję otoczenia w chwili, gdy po dwóch miesiącach pobytu kazano mu głośno czytać po angielsku:„Pamiętam jak gdyby było to wczoraj jak nagle dziwny, niewyjaśniony dreszcz przeszył całe moje ciało. Krew wydawała się wzmagać swój obieg i na kilka sekund poczułem ogromną falę gorąca. Pamiętam, iż czytałem ten złożony z kilku słów fragment wolno i z silnym polskim akcentem. Włożyłem w to całą swoją energię i starałem się skończyć jak najprędzej. Czułem, że każdy ruch moich warg jest obserwowany, a dzieci prawie bez przerwy się ze mnie śmieją".