Znajomość języka i studia na emigracji
Dziewczyna uczęszczająca na zajęcia dla nauczycieli sądzi, że nieumiejętność mówienia po angielsku w „sposób wykształcony" stała się dla niej oczywista z chwilą rozpoczęcia studiów. „Moje słownictwo było niewystarczające, w porównaniu ze słownictwem innych. W rzeczywistości wiele znaczących określeń brzmiało dla mnie jak żargon". Rozwiązaniem jakie odkryła, była nauka łaciny. „Mogę z całą pewnością powiedzieć, że to dzięki łacinie byłam w stanie efektywnie poprawić moją angielszczyznę". Podobne opinie wskazują na potrzebę prowadzenia specjalnych lekcji z gramatyki angielskiej dla dzieci imigrantów podobnych cytowanej autorce. Liczne pamiętniki same w sobie są świadectwem szkolnych niepowodzeń towarzyszących piszącym w uzyskiwaniu odpowiednich wyników w nauce angielskiego. Szczególnie widoczne jest to u dwóch dziewcząt, które zaprzestały chodzenia do szkoły po zakończeniu wymaganego okresu nauki. Ich pamiętniki pełne są przykładów użycia zwrotów potocznych typu „kręcić z kimś" i „ktoś z naszej paczki". Pojawiają się tam również błędy w strukturze zdań i gramatyce: „Nie mówię odpowiednio po polsku" albo „Nienawidziłam chodzenia do szkoły, a gdy ją (nauczycielkę) spotkałam wracałam do domu zdenerwowana". Nawet wśród autorów o wyższym poziomie wykształcenia mamy do czynienia z mylnym użyciem słów, błędami gramatycznymi lub wyrażeniami, które dla mówiących po angielsku od urodzenia są z pewnością dziwaczne.