Nauka angielskiego w domu
„Moja praca domowa polegała zwykle na tłumaczeniu tekstów angielskich na polski. Siadywałem wieczorami w moim małym pokoju, na jedną bądź dwie godziny, z nowelą o ustalonej w literaturze angielskiej i wypisywałem rzędy słów na papierze kancelaryjnym. Otwierałem później duży słownik i wypisywałem obok ich znaczenie. Potem próbowałem je zapamiętywać przed snem, a pierwszą rzeczą, jaką robiłem po przebudzeniu, było sprawdzenie mojej pamięci i zapamiętanie czegoś więcej przed pójściem do szkoły. Nie trwało długo nim zacząłem rozumieć wystarczająco wiele, by robić zadania domowe z innych przedmiotów. To poszerzyło jeszcze zakres mojego słownictwa i mniej więcej po trzech miesiącach byłem w stanie dotrzymać kroku moim kolegom realizującym ten sam szkolny program, a nawet zawstydzałem niektórych z nich wiedzą z matematyki i innych przedmiotów ścisłych". Po czterech miesiącach przeniesiono go do bardziej zaawansowanej grupy, a w roku następnym — po ominięciu jednej klasy — został prymusem trzeciego roku. W nauce wspierał go życzliwie zainteresowany i dodający mu otuchy dyrektor. Nie uczyniono wprawdzie nic konkretnego dla poprawienia angielszczyzny autora, dyrektor jednak zrobił wszystko, co leżało w jego mocy, by zagwarantować uczniowi pozostanie w szkole i naukowy rozwój.