Język polski w rodzinach dwukulturowych
Proces nauki języka u rodowitej Australijki, której ojciec jest Polakiem, zaś matka Angloaustralijką, odgrywa dużą rolę przy interpretacji postawy autorki innego pamiętnika. Jej opowieść ujawnia kilka innych, konkretnych faktów dotyczących posługiwania się językiem. Po pierwsze, nikt w domu zwykle nie mówił po polsku, a po drugie, jako dziecko uczęszczała do polskiej szkoły sobotniej.Według jej własnej opinii zna „tylko kilka przypadkowych słów" polskich, „nie w sposób biegły", choć niekiedy jest w stanie „podjąć jakieś wątki konwersacji". W polskiej szkole „uczyła się trochę pisać" i raczej wymawiać poszczególne słowa niż czytać we właściwym znaczeniu tego słowa. Niektóre odczucia wyrażane obecnie w pamiętniku przez autorkę, chociażby „bardzo żałuję, że nie mówię po polsku" lub „gdyby było to możliwe, na pewno uczyłabym się polskiego w szkole", można rozpatrywać jako bezpośrednie wyrazy jej pozytywnej postawy wobec języka polskiego. Oczywiście teraz stoi ona już przed niewielką szansą na utworzenie polskiego systemu językowego, zaś jej zainteresowanie językiem odpowiada poziomowi wykazywanej postawy. Jeżeli powyższa sytuacja okaże się typowa dla większości piszących, język polski w Australii po prostu wymrze. A doprowadzi do tego nie niechęć do nauki wykazywana ze strony młodego pokolenia Polaków, lecz nieznaczne bądź żadne możliwości jej formalnego kontynuowania. Fakt, iż australijskie szkoły nie wprowadzają do swych programów nauczania języków etnicznych, może być rozpatrywany jako wskaźnik świadomej albo też nieuświadamianej opcji na rzecz ideologii anglokonformizmu.